jesień złote liście

„Zapachniało powiewem jesieni….”

Dzisiejszy wpis to wyraz lekkiej nostalgii i tęsknoty za latem. Kiedy za oknem zieleń zmienia się w złoto, czerwień i brąz, kiedy energia spada a nas dopada zmęczenie, apatia i wszystkie te objawy, które nazywamy jesienną depresją, mamy, upraszczając, dwa wyjścia. Możemy zaszyć się w domowym zaciszu, spędzając swój czas przykładowo z książka lub grą (Ha, mi też to się zdarza i nie samym jedzeniem człowiek żyje… stąd cytat w tytule), albo zrobić wszystko, żeby zamiast chować głowę w ramiona i kulić się chcąc uniknąć zmoknięcia, wykorzystać w pełni tę piękną porę roku, a na deszcz wystawić uśmiechniętą twarz… Stanowczo jestem zwolenniczką drugiego rozwiązania. Łatwiej powiedzieć niż zrobić? Być może, ale w praktyce również da się zrealizować, o czym przeczytać możemy poniżej

Zjedz Słońce!

Nie da się? Za daleko i za gorące? Oczywiście, że tak. Mówiąc wprost, chodzi o witaminę D, która później przekształca się w D3. Ale zacznijmy od samego początku… Witamina D przede wszystkim pomaga w utrzymaniu prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego (a więc jej odpowiednie stężenie powinno skutecznie zabezpieczyć nas przed katarem i grypą), wspomaga pracę mięśni, wpływa na gospodarkę wapniową i fosforową w organizmie, zwyczajnie zapewnia dobre samopoczucie, oprócz tego pełni zresztą wiele innych ról w naszym organizmie, nie czas i miejsce jednak po temu, aby je opisywać. Około 80% tej cennej witaminy wytwarza się w naszych ciałach samoczynnie, podczas ekspozycji na promienie słoneczne. Widać tutaj niejako skutek uboczny panującej od kilku lat mody na unikanie Słońca, ponieważ w jej efekcie wiele osób zaczęło cierpieć na niedobory właśnie tej witaminy. Jak zatem powinniśmy postępować, żeby uniknąć takiej sytuacji? Teoretycznie najłatwiejszą i wymagająca najmniej wysiłku możliwości jest po prostu przyjmowanie jej w tabletach. Ale nie po to ja piszę, a Wy czytacie o superfoodach, aby teraz iść na łatwiznę. Źródła pokarmowe witaminy D3 to:

  • przede wszystkim ryby morskie (tak, niektóre z nich to superfoody więc nadejdzie ich czas);
  • jajka – oczywiście superfood;
  • pełne mleko i produkty mleczne;
  • oleje roślinne;
  • wątróbka;
  • sery dojrzewające… i inne.

Popraw jabłkiem!

Ewentualnie nie jabłkiem, ale jakimś innym owocem z superfoodów, do których należą swoją drogą prawie wszystkie owoce. Generalnie warto po nie sięgać szczególnie jesienią, kiedy jednak nie da się ukryć, że naturalna odporność naszych organizmów nieco spada. Jeżeli z jakichś przyczyn mamy opory przed kupowaniem owoców w sklepach, zawsze można wykorzystać produkty przygotowane latem, jak przykładowo suszone truskawki. Również spożywanie dużej ilości warzyw spowoduje, ze będziemy ogólnie w lepszym nastroju i będziemy lepiej się czuć. Poza tym, kolorowa porcja na talerzu, dodatkowo pełna witamin i innych cennych składników odżywczych z pewnością wpłynie pozytywnie na poprawę humoru w jesienny czas.

Uśmiechnij się!

Zabrzmi to być może zabawnie, jednak również roli odpowiedniego nastawienia nie powinniśmy bagatelizować. Jeżeli nastawimy się, że również ten okres ma perspektywy i będziemy chcieli wykorzystać go jak najlepiej, zminimalizujemy szansę na wystąpienie wspomnianej wcześniej, aczkolwiek niepożądanej jesiennej depresji. Cieszmy się aurą i otaczającą nas rzeczywistością, nawet jeżeli na jesienny spacer będziemy musieli ubrać nieprzemakalne buty i ciepły polar. Optymizm wpłynie również korzystnie na naszą energię, co przykładowo może spowodować, że będziemy mieć ochotę wyszaleć się nieco w kuchni i spróbować nowych, rewelacyjnych superfoodów.